Aruana Restaurant w Serocku. Ciężki smak w lekkim otoczeniu. To będzie krytyczna w negatywnym sensie ocena. Niestety. Same sformułowanie, które użyłem jest nieprecyzyjne. Bo jak oddać wrażenia o ciężkim, barowym daniu, które pozbawione jest smaku? Mam nadzieję, że moje wyjaśnienie będzie pełne i poczujecie ten mój “dysonans poznawczy” którego dostałem będąc w Aruana Restaurant. Ale po kolei czyli..

Pomysł na resztki weekendu czyli wycieczka po wrażenia smakowe

Życie nie jest usłane różami a raczej wypełnione jest ciężką pracą z nielicznymi fragmentami czasu które można zagospodarować by trochę się oderwać. Taki też był zamysł tej naszej eskapady do Serocka. Był też inny powód naszego wyjazdu ale nie wyjawię go bo raz, że to prywatne tereny a dwa to ja nie mam po prostu powodów jako facet do chwalenia się a wręcz odwrotnie. Mam żal do siebie za swoje zakotwiczenie i poddanie się codziennemu zmęczeniu przez co przegapiam możliwości nadaniu pewnym sytuacjom sznytu wyjątkowości, celebry tak jak na to zasługują. No ale dość enigmatycznego plucia w brodę (jednak proszę pamiętać, że ThiDoIn to jednak blog a wiec wycieczki osobiste z pluciem w brodę włącznie będą miały miejsce w przyszłości). Wracając do meritum. Żona odkryła w internecie, że Serock i Aruana Restaurant to jest miejsce warte odwiedzenia. Mając jeszcze w głowie przyjemne wspomnienia z Drohiczyna i tamtejszej restauracji “U Ireny” przygotowałem się na pozytywne doznania. Potrzebna była rezerwacja. Zostaliśmy uprzedzeni, że 15 minut spóźnienia to graniczny okres po czym nasz stolik rozpłynie się w niebycie. Nie będę w szczegółach opisywał naszego stresu, który towarzyszył nam aż do wejścia do restauracji. Związany on był z tym, że zgodnie z tradycją wyjechaliśmy ze znacznym opóźnieniem.

Aruana Restaurant w Serocku

Hotel Narvil Conference & Spa

Czyli miejsce w którym mieści się Aruana Restaurant. Cecha charakterystyczna tego obiektu to to, że roślinność towarzyszy nam wszędzie. Przed hotelem oczywiście trawa, drzewa, wręcz las. Ale roślinność wdziera się wszędzie (za pozwoleniem projektanta oczywiście). Na ścianach garażu (na marginesie dodam, że w garażu wyznaczono mikro miejsca parkingowe), na ścianach hotelu, na dachu, w środku. Całość sprawia, że mimo dużej bryły obiekt wydaje się lekki (swoją drogą sam projekt obiektu zasługuje na uwagę).

Aruana Restaurant w Serocku

Przestronny hol z recepcją zawierający ciekawe akwarium tylko to potwierdza. W środku hotelu jest bardzo duże patio a w nim rozpościera się łąka, drzewa, dużo wielkich pojemników na kwiaty. Pomiędzy roślinnością rozmieszczone są stoliki i mały restauracyjny kontuar. Tak. To Aruana Restaurant położona na łące ukrytej wewnątrz hotelu. A będąc precyzyjnym to “letnia wersja” restauracji nazywana Aruana w Ogrodzie. Po co ten wstęp? Byście poczuli te lekkie, przyjemne otoczenie.

Aruana Restaurant w Serocku

Aruana Restaurant w Serocku

Po przybyciu (jak już wspomniałem z towarzyszącym stresem) okazało się, że w tej dużej restauracji było dwóch klientów. Po prostu było pusto. Nie wiem czy trafiliśmy na wyjątkowy dzień czy po prostu tak jest zazwyczaj a ten wpis o nieprzekraczalnym 15 minutowym spóźnieniu ma nadać restauracji tylko prestiżową kreskę (jeżeli tak, to jest to niezły chwyt marketingowy). Istotne jest to, że było tam mnóstwo komarów (w części zaciemnionej ogrodu) wiec szybciutko udaliśmy się do części bardziej nasłonecznionej.

Obsługa szybka ale ponieważ w zasadzie byliśmy sami to nie wiem czy jest to miarodajna ocena. Menu krótkie (takie lubię) ale niestety w swej minimalistycznej formie nie jest skomponowane tak by pokryć potrzeby różnych klientów (byłem w restauracjach z krótkim menu gdzie dla każdego coś się znalazło ciekawego).

Na powitanie dostaliśmy darmową przystawkę: oliwę, kawałki bułki francuskiej oraz dwie bardzo duże oliwki (z pestką na szczęście ponacinane). Zielone, słone, pobudzające.

Zamówiliśmy po przeprowadzeniu narady wojennej pełen wachlarz dań. Dla żony pierożki Tortellini, kaczka na podpłomyku oraz ziemniak z twarożkiem a ja wybrałem burgera, zupę egzotyczną i też ziemniaka z twarożkiem. Krótkie omówienie:

Tortellini- bardzo duża porcja (dwa razy większa niż w innych restauracjach), bardzo smaczne, sos dobry aczkolwiek żona uważa, że trzeba by wyrzucić zielony groszek na rzecz większej ilości grzybów (ma rację). Bułka z przystawki posłużyła do wybrania resztek sosu. Danie bardzo dobre.

Zupa egzotyczna – bardzo ciekawy smak (tak, egzotyczny). Mnie zainteresowało to, że oprócz gotującej się z zupą marchewki i grzybów (czyli konsystencja miękka) były też dodatki wrzucone na koniec (kolejne grzyby, kiełki, kolendra itp) a więc o konsystencji twardej. Mi osobiście bardzo przypadło to do gustu. Wracając do smaku. Nie zjadłem całej zupy. Zostawiłem jej trochę na dnie. Esencja była za mocna i przypominała mi już kostkę rosołową (warzywno – grzybową) rozpuszczoną w minimalnej ilości wody. Końcówka zupy bardzo była oddalona od wyśmienitej zupy jaką zjadłem w Drohiczynie (tam czułem, że jem domową, stuprocentowo naturalną zupę i gdyby nie obecność innych osób to bym wylizał talerz). Tu pod koniec nabrałem lekkiej wątpliwości.

Burger – porządny kawał burgera nie odstający jakością od serwowanych burgerów w polecanych warszawskich restauracjach. Bardzo dobre pasty wrzucone do środka. Do burgera dorzucony był zestaw frytek. Niedojedzone z dwóch powodów: ilość ogólnie jedzenia duża a ponadto dostałem minimalną ilość ketchupu więc nie miałem zachęty by je dojeść. Same w sobie bez ketchupu były poprawne.

Ziemniak z twarożkiem – to był wielki błąd, że go wzięliśmy i to aż w dwóch porcjach. Ilość jedzenia (już wspomniałem wyżej ale będę to podkreślał) jaką dostaje się w tej restauracji jest zaskakująco duża. Naprawdę przestrzegam Was przed zamówieniem na raz kilku rzeczy. Polecam Wam dobieranie z karty w miarę jedzenia. Wracając do ziemniaka. Był świetny. Podpieczona skórka, miąższ ziemniaka i tłusty twarożek ze szczypiorkiem dały fajny smak.

Kaczka na podpłomyku – ogromne ilości kawałków kaczki (kostki) położone na podpłomyku wyściełanym liśćmi buraka. Całość okraszona dresingiem. Brzmi świetnie. Wygląda jeszcze lepiej (ale ilość przeraża!). Smakuje tragicznie. W życiu nie zjadłem tak niesmacznej kaczki. Byłem zaskoczony, że te piękne w swej wyrazistości mięso można tak przyrządzić wykastrowując je z wszelkich “kaczkowych” posmaków. Nie wiem do czego to porównać. Jakbyśmy jedli bezsmakowe , niesolone kawałki mięsa. To dziwne bo mięso w trakcie przyrządzania wydziela soki, które same w sobie mają smak. Wszystko z tej kaczki uleciało. Dodatkowym dramatem były same kawałki – jakby wycięte z najbardziej tłustej kaczki na świecie (bezsmakowe mięso wraz z bezsmakowym tłuszczem to nie jest coś co chciałoby się pamiętać). Żona narzekała na przypieczenie (zwęglenie) kawałków mięsa co kaleczyło jej podniebienie. Ja osobiście wolę mocniej dopieczone mięso więc mi to nie przeszkadzało i nie traktuję tego jako wada (ale jako zaletę też nie). Dresing smaczny ale było go stanowczo za mało. Sytuacja była patowa w połowie półmiska. Zjeść na siłę resztę (pozbawioną jakiegokolwiek smaku pochodzącego z dresingu) czy darować sobie męczarnię. Wybraliśmy drugą opcję bo po co się męczyć. Naprawdę, nie polecam tego dania. Nie chcę używać dosadnych określeń ale natychmiast wyrzuciłbym to danie z karty. Dla polepszenia sobie humoru pojadę do Konstancina i tam będę się raczył wyśmienitą kaczką po polsku w wydaniu Park Cafe Konstancin (polecam gorąco!).

Deserów nie jedliśmy. Bezy się skończyły a lody na palonym maśle nie były serwowane w tej ogrodowej odmianie restauracji.

Aruana Restaurant w Serocku

Aruana Restaurant w Serocku – krytyczne podsumowanie

Podsumowując menu jakie oferuje Aruana Restaurant w Serocku to co prawda nie oddający wszystkich wrażeń ale jednak opis “Ciężki smak w lekkim otoczeniu” według mnie pasuje. Dania te prędzej pasują do nocnego pubu, pijalni raczej piwa niż wódki gdzie idzie się z grupą znajomych i sączy piwo za piwem by dojść do momentu w którym się stwierdza, że golonka jest świetnym pomysłem. Natomiast dania te kompletnie nie pasują (a przynajmniej smaki jakie niosą) do lekkości otoczenia w którym można się poczuć trochę na pikniku a przecież kto na piknik bierze ociekające tłuszczem kawałki smażonego boczku? To jest kuchnia podszyta grillem i piwem oraz ziemniakami wyciąganymi za młodu z ogniska. Nie rozumiem tak wysokich ocen, które można znaleźć w internecie. Nie rozumiem też, biorąc pod uwagę inne dania oraz ich jakość co tam robi Tortellini. Bardzo nierówna karta.

Aruana Restaurant w Serocku – mapa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.