Atrakcje turystyczne w Drohiczynie. Zakochałem się w Drohiczynie. Tak po prostu. Tak samo łatwo, szybko jak zakochałem się w Kazimierzu Dolnym. Jak w Voulterze. Jak w Bolgheri. Mam nadzieję, że po przeczytaniu moich wrażeń z tego pełnego magii miejsca sami tam pojedziecie. I zakochacie się.

Dlaczego Drohiczyn?

Pisałem już o Ciechanowcu i Muzeum Rolnictwa. Poczuliśmy wtedy niedosyt. W zasadzie dwa niedosyty jak pasożyty drążące nasze umysły. No na pewno mój. Byłem głodny. Głodny strawy duchowej i strawy dla ciała. Sam Ciechanowiec jest uroczy ale nie zapewnił mi pełnej palety barw ani na umyśle ani na języku. Odpaliłem sobie Google w moim ukochanym smartfonie i po wklepaniu pewnych fraz (domyślcie się sami jakich) wyszło mi kilka opcji. Dzień się powoli kończył. W święto raczej mało dostępnych było opcji jedzeniowych a połączenie ich z strawą duchową wyglądało na niemożliwe do zrealizowania. Ale nie.. Jest Drohiczyn. Szybki okrzyk wojenny “hej przygodo” i jedziemy.

Tak na marginesie dodam, że po drodze w którejś z kolei wiosce kupiliśmy miejscowa kiełbasę i było to tak sama dobra decyzja jak kupienie miejscowej kiełbasy podczas mojej wycieczki w Kampinosie. No wiecie. Naprawdę bylem głodny. Niemniej zostawiłem sobie rezerwę na oczekującą mnie ucztę kartaczową w “U Ireny”. Dlaczego tam? Miałem inny pomysł czyli restaurację “Pod Katedrą” ale wpisane tam czasy otwarcia mówiły o moich małych szansach dotarcia na czas. Po drodze mnóstwo irytujących robót drogowych zawęziło moją opcję do kartaczy. Zresztą moja żona powiedziała, że to wcale nie jest źle gdyż podobno jest to polecane miejsce. Jak w prawdziwej przygodzie bez planu w wyniku rzutu kośćmi wyszedł Drohiczyn i “U Ireny”. Ten dzień był dla mnie łaskawy bo te połączenie było boskie.

W Drohiczynie jest perła kulinarna

Pełen opis możliwości jakie drzemią w tym mieście opisałem w tutaj ( kuchnia regionalna w Drohiczynie ). Nadmienię tylko, że pod koniec zobaczyłem działająca restaurację “Pod Katedrą”. Czy ja coś wspominałem i rzucaniu kośćmi i przypadku?

Drohiczyn to Kazimierz Dolny Podlasia

Ja o Kazimierzu Dolnym napiszę niedługo. Byłem tam wielokrotnie i nie wyobrażam sobie by nie zajechać tam znowu. Kazimierz Dolny jest bardziej znany i jeżeli ktoś tam był może sobie już w miarę wyobrazić co otrzyma w Drohiczynie. Ale nie do końca bo jednak Drohiczyn jest unikatowy na swój sposób.

Atrakcje turystyczne w Drohiczynie

Na wstępie napiszę, z uznaniem, że ktoś w tym mieście pomyślał. Są ładne mapki turystyczne, oznaczenia numeracyjne obiektów, strzałki. Zwiedza się komfortowo. Niby to nie dużo a jednak jest to coś co nie jest spotykane często w Polsce. A szkoda. Już wielokrotnie pisałem, że żyjemy w pięknym, wypełnionym po brzegu atrakcjami turystycznymi kraju. I trzeba je pokazywać turystom. Turystyka to szansa rozwoju w miejscach w których wydawałoby się szans nie ma.

Zespól klasztorny jezuitów w Drohiczynie

Bezapelacyjnie wygrywa u mnie kompleks w którym znajduje się kolegium jezuitów. Katedra, szkoła, brama. Pięknie barokowe wnętrza oraz widoki. Mam trzy punkty widokowe, które zwróciły moją uwagę. Przy szkole na rzekę. Przy katedrze na miasto. Z góry zamkowej na kompleks.

Wyobrażam sobie jakie w dawnych czasach robiło wrażenie zobaczenie tego kompleksu z poziomu tratwy transportującej towary przez rzekę. Bycie flisakiem i zobaczenie wtedy po raz pierwszy Katedry na wzgórzu. Hmm…

Cerkiew w Drohiczynie

Cerkiew św. Mikołaja jest urocza. Piękne detale. Zwrócił moja uwagę bardzo zadbany teren dookoła. Cerkiew też widać z góry zamkowej. Cerkiew to świadectwo żywej wielokulturowości Drohiczyna.

Góra zamkowa w Drohiczynie

Miejsce gdzie był drewniany gród. Według źródeł wielokrotnie niszczony. Po drodze Szwedzi, osunięcie masywu górskiego. W skrócie nic nie zostało. Nic nie zostało z zamku. Część góry się ostała. Można na nią wejść (nie wymagająca wysiłku, krótka wycieczka). Polecam gdyż z samej góry roztaczają się piękne widoki.

Na rzekę i nizinny teren. Na wspomniany zespół klasztorny. Na Cerkiew. Na miasto. I znów można sobie wiele rzeczy wyobrazić.

Domy w Drohiczynie

Mnóstwo starych zadbanych ale też i całkowicie porzuconych. Czasami udaje mi się być w jakimś skansenie gdzie zebrano kilka domów sprzed lat by pokazać jak to się kiedyś żyło. W Drohiczynie domy te stoją w mieście. Duże fragmenty miasta wyglądają jak muzeum. Ja tam chodząc uliczkami dosłownie teleportowałem się 200 lat wstecz. Niezapomniane przeżycie. I tu mała dygresja skierowana do tych co żyją w Drohiczynie czy posobnych miejscach. Wcale tu nie piszę z jakąś ukrytą złośliwością. Wielokrotnie byłem we Włoszech i tam jest mnóstwo miast i miasteczek, które wyglądają jak np. stara część Gdańska. Cudownie. Polska przeszła wiele tragedii i po prostu trzeba zachwalać takie miejsca. Bo są rzadkością.

Inne atrakcje turystyczne w Drohiczynie

Zespól klasztorny Franciszkanów, Benedyktynek, kulinarna uczta “U Ireny”, klimatyczna restauracja “Pod Katedrą” , nierówny teren z wzniesieniami na którym zbudowane jest miasto, bunkier (w ramach umocnień linii Mołotowa) a nawet WC publiczne – to i więcej składa się na unikatową kolorystykę tego miasta.

Zresztą sama historia tego miasta robi wrażenie. To tylko fragment:

  1. VII w. – najstarsze ślady archeologiczne (kurhany) 1018–1022
  2. południowy brzeg rzeki Bug w rejonie grodu opanowuje Bolesław Chrobry.
  3. 1038 – domniemana data założenia grodu
  4. 1044–1046 – od księcia Kazimierza Odnowiciela gród przejmuje książę kijowski Jarosław Mądry, w zamian za pomoc w stłumieniu buntu wojewody mazowieckiego Miecława.
  5. 1132 – Drohiczyn własnością Iziasława Mścisławowicza 1142 – grodem władał książę kijowski Wsiewołod II Olegowicz

Resztę znajdziecie w wikipedii.

Drohiczyn – mapa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.