Serial “Młody papież” w moim odczuciu jest niesamowicie nierówny. Wprawia w senność ale taką jaką się ma będąc totalnie wyczerpanym po np. ciężkim dniu pracy a jednocześnie oglądając bardzo wciągający film. Niby powieka się przymyka, niby ziewanie zawita nie raz a jednak. No właśnie.

Serial “Młody papież” napędzany przez aktorów

W przeróżnych miejscach znajdziecie informacje, że Jude Law zagrał świetnie. Przyznaję. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że to rola prawie wybitna. Ma niesamowitą mimikę twarzy. Nie chcę za mocno spoilerować ale akurat ta umiejętność jest wręcz wymagana przy takim rysie granego bohatera.

Warto podkreślić, że ról drugo, trzecio planowych zagranych wspaniale jest dużo. Javier Cámara oraz Silvio Orlando. Po prostu wielkie brawa się należą. Niezłych kreacji znajdziecie o wiele więcej. Pamiętajmy, że większość postaci związanych jest z Kościołem. Tak więc pęknięcie w duszy ma nie jedna z postaci.

Malowanie zwolnionym tempem to potężna obosieczna broń w “Młodym papieżu”

Serial ten raczy nas ogromem przestojów. Jedne zachwycają, inne wręcz nudzą. Myślę, że ten zamysł artystyczny jest głównym powodem mojego odbioru tego serialu czyli, że nie mogę pozbyć się słowa “nierówny” w odniesieniu do “Młodego papieża”. Wyjaśnię tylko, że zabieg ten polega na wprowadzeniu obrazów zwykłego życia, przedstawianych jako czerpanie radości z małych rzeczy. Odnosi się to głównie do po prostu życia w Kościele.

W serialu “Młody papież” odcinki są słabo powiązane.

Tu wstawię malutki spoiler. Jedyną nicią która spaja wszelkie odcinki jest poszukiwanie rodziców przez bohatera (to, że jest sierotą wypływa na początku naszej przygody z “Młodym papieżem”). To nawet nie jest poszukiwanie a tęsknota za rodzicami, którzy porzucili go w dzieciństwie. Co więcej. To nie jest tęsknota za rodzicami tylko za wyobrażeniem rodziców idealnych.

Mając ten aspekt na uwadze możemy spokojnie rozszyfrować każdy odcinek bez potrzeby oglądania ich w jakiejś kolejności. Im bardziej obcujemy z tym serialem tym bardziej odczuwamy ten rozdźwięk. Luki czasowe się poszerzają.

Czy mi to przeszkadza? Cóż. To trochę jak z pierwszą jazdą na automacie po dziesięcioleciach manualu. Początki są dziwne ale dochodzimy do wniosku, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie.

Kościół w “Młodym papieżu” jest grzeszny

To wiemy oczywiście ale jest to przedstawione w sposób naturalny. Kościół to ludzie. A ludzie są różni. Mamy naprawdę wiele świetnie rozpisanych postaci (i wspaniale odegranych) ukazujących całą paletę przywar, grzechów ale też i wzniosłych momentów.

Mamy oczywiście intrygi ale jeżeli myślimy, że są to intrygi w tempie i na miarę “Rodzina Borgiów” to pamiętajmy o wspomnianym przeze mnie “zwolnionym tempie” Ten serial jest wolny i bardzo wolny. To są prędkości jakimi nas raczy.

“Młody papież” to świetny serial o Kościele z dawką humoru i dawką refleksji

Są momenty, że się szczerze zaśmiałem. Są momenty, że się szczerze zamyśliłem. W sumie to jest jak dobra książka, którą się czyta po stronie nie tak zachłannie, że zarywa się noce ale tak, że z przyjemnością wraca się do niej co kilka dni by przeczytać mały fragment.

Obawę moją budzi fakt, że ciągle poruszamy się na niebezpiecznej dolnej granicy wzbudzania emocji w odbiorcy bo, przynajmniej u mnie niebezpiecznie blisko jest myśl by porzucić przygodę z tym serialem. Mam jednak nadzieję, że twórcy “Młodego papieża” nie będą mieli chwili słabości ani na moment i będę mógł raczyć się tym serialem w kolejnym sezonie.