Trzy billboardy za Ebbing, Missouri. Wyśmienite dialogi, wspaniała gra aktorska, poruszające historie i otwarte zakończenie. To tylko nieliczne z walorów tego filmu. By docenić wszystkie zalecam bardzo uważne oglądanie filmu. Czyli: bez wstawiania prania, bez gotowania w międzyczasie, bez sprzątania i przeglądnia Facebooka czy Twittera. Po prostu przeznaczcie czas na ten film a z pewnością wam zwóci wielokrtonsoć w postaci pełnej satysfakcji, zaspokojenia duszy i napełnienia zbiorników emocji i przemyśleń. Mimo, że film traktuje o potwowrnej zbrodni. Mimo brutalności wielu scen. Mimo przewijąjących się rozterek i poczucia bezsilności bohaterów. Ja byłem zachwycony tym bardziej, że tuż po obejrzeniu Trzy billboardy za Ebbing, Missouri udało mi się obcować z wspaniałym thillerem Wind River. W sumie to te dwa filmy nadawały by się do wspólnego wyświetlania na maratonie nocnym w kinie (częsta oferta sylwestrowa). Jak znajdę coś współczesnego i równie emocjonującego to złożę dla Was taki domowy maraton filmowy. Na razie zachęcam do obejrzenia jednego i drugiego filmu.

Trzy billboardy za Ebbing to wspaniałe kreacje aktorskie

I nie mówię tu tylko o pierwszoplanowych postaciach. Mniejsze i większe scenki zostały zagrane z kunsztem a okraszone to jest dialogami najwyższej próby.

Trzy billboardy za Ebbing – jego najmocniejszą stroną są dialogi

W zasadzie miałem wrażenie, że to film akcji w których “akcja” rozumiana powszechnie jako strzelanina, bójka, pościg jest zastąpiona dialogiem. To słowa są nożem i kulą. To słowa są tarczą i schronieniem. Slowa mówione i nie wypowiedziane. Słowa pisane. Tytułowe Trzy billboardy za Ebbing są tylko ukoronowaniem mojego spostrzeżenia, odbioru.

Podsumowanie

To nie jest film oczywisty ale jest filmem z najwyższej półki. Dla mnie po wielu latach od obejrzenia Tylko kochankowie przeżyją był dawno nie jedzonym smakołykiem. Polecam.